Tu jesteś: Strona główna - Archwium aktualności - Stanowisko dotyczące rozporządzenia MSiT w sprawie uprawiania sportów wodnych
Ośrodek w Binowie
Kursy żeglarskie i motorowodne
Newsletter
Podaj adres e-mail:
Ankieta
Czy nowe przepisy dotyczące sportu są

Konieczne
Zbędne
Nie mają znaczenia dla rozwoju sportów wodnych
Nie mam zdania
Wspierają Nas
Szczecin
Majster
Soraya
BIG Sport
Fresh Art
kursy żeglarskie, żeglarz, kursy na sternika, sternik, czartery, kursy żeglarksie w Szczecinie, kursy na sternika w Szczecinie, kursy w Szczecinie, czartery jachtów, czartery żaglówek
Prognoza pogody
Ranking Stron Żeglarskich
Stanowisko dotyczące rozporządzenia MSiT w sprawie uprawiania sportów wodnych
dodano: 2012-12-31 11:27
Szczecin, dnia 31 grudnia 2012r.

Ministerstwo Sportu i Turystyki

Po zapoznaniu się z projektem rozporządzenia w sprawie uprawniania turystyki wodnej z dnia
7 grudnia br. pragnę zwrócić uwagę na kilka ważnych aspektów:
1. Sporty wodne są ogólnodostępne bez konieczności posiadania uprawnień. W tym kontekście dążenie do obniżenia kosztów uzyskania poszczególnych patentów poprzez zniesienie obligatoryjnych szkoleń jest co najmniej dziwne. Wszak każdy może prowadzić jednostkę żaglową do 7,5m długości, czy motorową z silnikiem o mocy do 10 KW. Większe jednostki są drogie w czarterach i jednorazowe koszty wynikające z konieczności ukończenia szkolenia nie odgrywają większej roli. Niezaprzeczalnie natomiast likwidacja obowiązkowych szkoleń wydatnie wpłynie na podniesienie ich jakości.
2. Z drugiej strony zastanawiający jest fakt ukazania się dwóch, diametralnie różnych projektów, w odstępie niecałych dwóch miesięcy. Czy oznacza to brak pomysłu na system uprawnień w Polsce, czy też dowodzi tezy, że takie będą uprawnienia, jak silne lobby akurat zadziała? Może więc, skoro brak jest wypracowanej koncepcji, nie zmieniać nic
w dotychczasowym systemie, prócz detali związanych np. z umożliwieniem korzystania ze skutera wodnego posiadaczom patentu sternika motorowodnego?
3. Od wielu lat stykam się z problem braku obowiązkowego ubezpieczenia jednostek pływających, co stwarza duże problemy w przypadku tzw. stłuczek, których ilości żadne statystyki nie obejmują. Dlaczego brak jest spójnego systemu (sprawdzającego się w kilku europejskich krajach) działającego na zasadzie - wyższy patent daje niższą składkę ubezpieczenia, która jest OBOWIĄZKOWA ?
4. W kwestii egzaminów niepokojącym zapisem wydaje się być : "...lub podmiot upoważniony przez ministra właściwego do spraw kultury fizycznej". Czy to oznacza, że np. za rok lub dwa oprócz PZŻ i PZMiNW egzaminy będzie mogła prowadzić dowolna szkoła wyższa (ratując się przed utratą rynku)? Takie rozwiązanie deprecjonuje w moich oczach państwowy patent.
5. Zasadnym wydaje się rozszerzenie uprawnień żeglarza jachtowego do wewnętrznych wód morskich, co zlikwiduje białe plamy na mapach wielu akwenów, po których posiadacze patentu żeglarza poruszali się częściowo nielegalnie.
6. Będąc czynnym instruktorem żeglarskim i motorowodnym z wieloletnim stażem uważam możliwość uzyskania patentu żeglarza jachtowego lub sternika motorowodnego przez 12 letnie dzieci za daleko idące nieporozumienie. Człowiek w tym wieku nie obejmuje zakresu wiadomości niezbędnych do uzyskania powyższych stopni, a co za tym idzie w dużej mierze egzamin dla ww. jest często mocno naciągany. Przez wiele lat żeglarz jachtowy, ze stosunkowo niewielkim zakresem uprawnień, był stopniem nadawanym przez kluby jako stopień początkowy dla całej rzeszy młodych adeptów żeglarstwa najczęściej w trakcie obozów żeglarskich. Czasy się zmieniły - klubów młodzieżowych jest coraz mniej, dostępny sprzęt pływający też jest całkiem inny, uprawnienia są zdecydowanie większe, a minimalna granica wiekowa pozostała ta sama. Warto nadmienić, że środowiska żeglarskie proponowały wprowadzenie bardziej certyfikatu niż państwowego uprawnienia w postaci Jungi. Wypracowany przez wiele lat system uprawnień żeglarskich i motorowodnych winien być postrzegany jako sukces pracy wielu pokoleń wodniaków - teorię żeglowania najlepiej zrozumieć szkoląc się na poczciwej DZ-cie, o ile oczywiście instruktor prowadzący zajęcia rozumie zagadnienia teorii żeglowania i potrafi je przekazać nie tworząc przy tym kolejnej wiedzy tajemnej. Biorąc pod uwagę, że jako jeden z niewielu krajów - Polska posiada uprawnienia państwowe, starajmy się je dostosować do zmieniającego się życia, statusu majątkowego Polaków i ich postrzegania rzeczywistości. Wielokrotnie przekonaliśmy się, że nie wszystko co zostało wypracowane przez ostatnie dziesiątki lat jest gorsze od tego co mają inni. Dobrym przykładem jest tutaj zastosowanie zielonej strzałki w sygnalizacji ulicznej. Nie jesteśmy Anglikami, Francuzami czy Skandynawami z ich wieloletnim przywiązaniem do wody i morza. Uczymy się wolnego żeglowania ostatnie 20, a nie 100 lat.
Na koniec chciałbym zaznaczyć, iż z mojej 20 letniej praktyki szkoleniowej wynika, że opanowanie wiedzy i zdanie egzaminów nie było i nie jest ani trudne, ani drogie dla kogoś, kto chce żeglować. Pęd po patenty w ostatnich latach jest zatrważający. Ludzie nie umiejący określić swojego położenia na wodzie bez GPS uzyskiwali patenty kapitańskie (w czym celują zdecydowanie żeglarze). Z drugiej strony poziom wiedzy i umiejętności instruktorów jest mniejszy, a sposoby prowadzenia szkoleń pozostawiają wiele do życzenia.
Czy naprawdę o to właśnie chodzi?